Dziś są moje urodziny. Kolejny rok reszty mojego życia. Dzień jak co dzień tak naprawdę. Wracam pamięcią do wcześniejszych lat, dni urodzinowych. Chyba nigdy nie były wyjątkowe, nikt mnie nigdy niczym wielkim nie zaskoczył. Jedyne, wczoraj dostałam wyjątkowy prezent, w który ktoś włożył serce i całe uczucie, którym mnie darzy i poczułam szczęście i pewnoścJ. Dzień urodzin to często dzień, w którym czekamy na życzenia od osób nam bliskich, które o nich zapominają. Podskakujemy na dźwięk telefonu zastanawiając się czy to w końcu ona czy on? Dzień kończy się smutkiem, bo ten KTOŚ nie napisał. Ale nie dla mnie tym razem. Nie patrzę kto napisał bądź nie. Wracam do dzieciństwa. Kiedy każdy z nas cieszył się kolejnym rokiem życia. Gdy ktoś pytał: masz 7 lat? Odpowiadaliśmy: nie!, 7 i pół! Pragnęliśmy dorosłości. Paluszki robiły za papierosy, oranżada gazowana za alkohol. Gdy przyszła dorosłość? Pragniemy cofnąc się w czasie. Do czasów, gdy nie martwiliśmy się wydawanymi pieniędzmi, bo ich nie mieliśmy. Teraz? Życie obraca się wokół liczb. Cyfry na koncie, w godzinach pracy, w godzinach dla siebie, w cyfrach w portfelu i na rachunkach. Zgubiliśmy radośc życia. Kiedy przychodzi moment, gdy kończymy się cieszyc kolejnym rokiem życia, tylko patrzymy na naszą egzystencję mówiąc w dzień urodzin: kolejny rok bliżej śmierci. Liczymy zmarszczki, fałdy na brzuchu, pustki w portfelu i sercu. Zastanawiamy się co mogliśmy zrobic inaczej, żałujemy słów, straconych ludzi. Wyolbrzymiamy, bo taka już nasza natura. Wiecznie niedobrze. Gdy byłam dzieckiem chciałam być piosenkarką lub tancerką. Nie dla żartu jak każdy, ale naprawdę chciałam, starałam się. Z wiekiem zmieniają się marzenia, życzenia urodzinowe nad tortem. Gdy było co zdmuchiwac pragnęłam jednego: by być z kimś już na zawsze. Ani razu to życzenie się nie spełniło. Bo jak ufac uczuciom skoro potrafią tak łatwo zniknąc? Są chwile, gdy panicznie się boję, że znowu uczucie w Tobie pewnego dnia wygaśnie. Bo może wygaśnie, w Tobie i we mnie, ale się już tego nie boję, bo wierzę, że tym razem sobie z tym poradzimy. Czego życzę sobie dziś? Drugiej połówki, nie gasnącego uczucia? Bardziej materialnie? Samochodu, zegarków, pieniędzy? Najbardziej w świecie w tym wieku pragnę domu i rodziny. RODZINY. Macierzyństwo, to pragnę nad życie. W życiu miałam już prawie wszystko czego chciałam, materializm szczęścia mi nie daję. Słyszec: mamusiu, kocham Cię. Tego jeszcze nie słyszałam, nie zaznałam…Dziś, jak nigdy, wiem, że będziesz, zostaniesz i jestem szczęśliwa. Dziś nie potrzebuję nic więcej...kończąc trzykropkiem.
niedziela, 30 stycznia 2011
poniedziałek, 24 stycznia 2011
gdyby incepcja była możliwa.
Jeśli miałabym zbudowac Nam świat? Od czego bym zaczęła, jakie miejsca w Naszym świecie bym zamieściła? Zacząc od miejsca naszego pierwszego dotyku, pocałunku, spojrzenia, zakochania? Od Twojego, mojego domu, miejsc wspólnych spacerów, każdej chwili? jaki świat stworzyc dla Nas by był tym, czego zawsze pragnęłaś? Czy chciałabym zmienic, coś cofnąc? Nie zmieniłabym niczego, bo to, co wczoraj kształtuje dziś. Nie byłoby jutra, bez tego, co było wczoraj. Zło się nie liczy tylko dobro jakie z niego wyszło, bo pozytywne emocje zawsze przewyższają te złe. Czy chciałabym tworzyc dla Nas świat we śnie, który nie istnieje? Oczywiście, że nie. Rzeczywistośc z Tobą jest o tysiąc nieb lepsza, za milion świetlnych lat będę za każde wczoraj, dziś i jutro z Tobą wdzięczna. Bez zbędnych udogodnień, zmian, tłumaczeń, popraw. Jeśli incepcja to tylko w filmie.
czwartek, 20 stycznia 2011
król czegokolwiek.
Są ludzie, którzy żyją z dnia na dzień, tak zajęci, że nie zastanawiają się nad sobą, ludźmi dookoła, nie analizują, nie przewijają w głowie taśm przeszłości i nie tworzą nowych na przyszłośc. Ci to mają szczęście. Większośc z nas jednak często zastanawia się nad tym: kim jesteśmy? Kim jestem? Jakie wady i zalety? Całe życie brniemy z pytaniem o sens życia na ustach. Tak się od paru dni zastanawiam: po co?
Jak to nie my decydujemy o tym, kim jesteśmy. To ludzie nas piszą. Widzą nas takimi, jakimi chcą, w najprostszych stwierdzeniach, najbardziej wygodnych definicjach. To oni myślą, że znają nas lepiej od nas samych. Każdego dnia spotykamy się z oceną. To obcego na ulicy, w tramwaju, w kolejce do lekarza, w pracy. Ocenia się nasz ubiór, sposób poruszania, mówienia, spojrzenia. Ale przecież dusza nie mówi ludzkim głosem, nie krzyczy, więc jakim prawem? Ale gdy nie ma się innej opcji to ocenia się nas po wyglądzie. Jako nauczycielka z oceną otoczenia spotykam się codziennie. Jak nie ze strony współpracowników, to ze strony uczniów. Ich spojrzenia nie są dyskretne, przeszywają na wskroś. Często przechodzę i potem oglądam się od góry do dołu czy jestem gdzieś brudna albo co, bo patrzą jakby nie wiem co chcieli zobaczyc. Może jednak właśnie to wnętrze? Chciałabym w to wierzyc. Dla nich jeden jest sportowcem, drugi pajacem, inna puszczalską, następna pustą, a jeszcze inna pieknisią czy kujonką. Przypinają sobie metki bez zastanowienia i troski o ludzkie uczucia. Zapominają, że mają dusze. Ale na nich przyjdzie jeszcze czas. Na mnie przyszedł, żeby przestac się tym przejmowac. Bo kto dał innym prawo mnie oceniac? Prześwietlac moje myśli i serce? Nikt tego nie potrafi. Ja tu nie tonę, nie ma nikogo do ratowania. Całe życie starałam się uszczęśliwiac i spełniac wymagania innych, czekałam na kogoś, kto powie, że czas dla mnie na moje decyzje. I takową podjęłam wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Bo co jeśli moje życie może wyreżyserowac John Hughes? Co jeśli to nie szmira, dramat, może w końcu coś spokojnego. Pomieszanie komedii romantycznej z melodramatem kończący się monotonią na krześle, obok siebie, czytające swoją gazetę czy książkę, ale obok siebie? Co jeśli za moim oknem może ktoś stac z głośnikami i puszczac ulubioną muzykę w środku nocy jak John Cusack w Say Anything? Co jeśli moje życie mogłoby byc dobrą komedią z lat 80tych? "Klub Winowajców" to dopiero był film o nastolatkach, dawał do myślenia, nic w porównaniu do dzisiejszych. Co jeśli moje życie od teraz będzie tą romantyczną piosenką o prawdziwej miłości, a nie złamanym sercu i o tym jak rozpadam się na kawałki?Co jeśli jestem szczęśliwa? czy to nie powinno się liczyc dla innych i tylko po tym powinni mnie oceniac? Bo kto uczynił z ludzi królów czegokolwiek, by wydawali surowe osądy?
Jestem władczynią własnego życia i wybieram Ciebie:)
Za jedną kroplę Ciebie oddam prawą dłoń, słuch, powonienie.
http://www.youtube.com/watch?v=CdqoNKCCt7A podróż w czasie:)
piątek, 14 stycznia 2011
trzykropek...
Spójrzmy na siebie. Biegamy w kółko. Ciągle w pośpiechu. Zawsze spoźnieni. Nazywa się to chyba wyścigiem szczurów, pogonią człowieka ku przyszłości i nowoczesności. Ale to czego najbardziej w świecie pragniemy to połączenie. Podczas wymijania, przebijania się przez pędzące tłumy wpadniemy na kogoś, kto wprawi nasze życie w zwolniony ruch. Jak na filmach. Wszyscy pragniemy dotyku. Chodzimy po ulicach, ocieramy się o siebie, wpadamy na siebie, nie czujemy. Prawda jest taka, że tak bardzo chcemy poczuc ten dotyk, że wpadamy na siebie z impetem, całą siłą, by poczuc cokolwiek. Oddziela nas od siebie metal, szkło, beton, telewizor, komputer. Tak jak w jednym z moich ulubionych filmów "Miasto Gniewu". Większośc z nas nie szuka taniej sensacji, nikt nie pragnie dramatu, chcielibyśmy komedii romantycznej albo chociaż melodramatu z happy endem. Dostajemy to, co nam się trafi. Chociaż niektórzy znajdują łącze. U niektórych zdarza się to od pierwszego wejrzenia bądź pocałunku, dla innych od pierwszego kliknięcia. Coś w środku krzyczy: to jest to! Ci to mają szczęście. Jak bohaterowie piosenek popowych. Dla większości z nas to nie jest tak romantyczne. To skomplikowane, zagmatwane. To kwestia właściwego czasu i utraconych szans. To możliwośc powiedzenia tego, co chcemy w odpowiednim czasie. Wielu z nas omija ten moment. To z nieuwagi, strachu czy braku wiary w siebie. Zamiast powiedziec to, co pragniemy najbardziej przemilczamy to albo wyrażamy trzykropkiem... Jakby w nim miała zawierac się cała prawda, którą boimy się wyrazic. Jeden emot bądź 3 kropki, to się nazywa nowocześnośc i postępowośc dzisiejszych dialogów. Interpunkcja stała się nośnikiem uczuc, a co z interrelacjami? Kiedyś miłośc to były piękne słowa zapisane w liście, dziś to sms albo status na facebooku. Czasami ludzie po prostu nie potrafią ze sobą rozmawiac, nie nauczyliśmy się tego. Tak jak ja z moją rodziną. Słowa czasami zawodzą, czasami nie przechodzą nam przez gardło, więc wolę kupic tacie i sobie piwo i posiedziec i pooglądac z nim snookera mówiąc o tym, że jednego dnia kupimy sobie taki stół. Mama ostatnimi czasy otwierała się przede mną coraz bardziej, opowiadała o swojej młodości, czego nigdy nie robiła. Nigdy nie wiedziałam jaką była nastolatką, jakie miała koleżanki, a dla mnie to fascynujące opowieści. Teraz znów się zamknęła. Milczymy w bólu, oglądając wiadomości, chociaż to dzieląc. I zamiast pójśc z nią pomilczec, a właściwie powiedziec jej co czuję, jak się martwię, jak tęsknię do złączenia, to siedzę tu i piszę o tym. Ciągle za czymś gonimy, może w końcu pewnego dnia to wszystko zwolni na moment, pozwoli się ułożyc, przeznaczenie dokona cudu i się z kimś połączymy. Może gdzieś w tym chaosie powstanie coś niespodziewanego, co popchnie nas do przodu, wstaniemy od tych komputerów i telewizorów. Gdy tak pomyślę, może wcale za niczym nie gonimy. Sztuką jest czuc, a nie udawac i chyba o to mi tutaj dziś chodzi. Kolejna karta książki mojego życia zapisana. Kończąc trzykropkiem...
środa, 12 stycznia 2011
splecione dusze.
Z racji, że zaczął się drugi etap konkursu i trwa do 20 stycznia to chciałabym poprosic osoby, które czują, że moje słowa, szczerośc czy otwartość zakuły ich kiedyś w serce by oddały na mnie głos:) Przy blogach o chorobach i tragediach ludzkich szanse mam marne, ale spróbowac chciałam:)
Ostatnio zadano mi tutaj pytanie co mnie tak naprawdę boli skoro mam pieniądze, dom, rodzinę i ludzi, piszących ciepłe słowa. Nigdy nie napiszę tutaj co boli mnie naprawdę, bo czyta to parę niepowołanych osób, które nie chcę by to wiedziały. Mimo uprzejmych próśb zaprzestania czytania wiem, że tego nie uczyniły, więc serdeczne pozdrowienia dla nich;)
Otóż ciepłe słowa, pieniądze, rodzina nie przytulą mnie w nocy. Nie złapią w połowie spadania, nie podadzą ręki, gdy upadnę. Nie jestem osobą, którą uszczęśliwiają materialne rzeczy, uszczęśliwiają mnie ludzie. Ostatnio w moim życiu ich mało, nawet tych tzw. „przyjaciół”. Moja rodzina na skraju załamania nerwowego, nic przyjemnego dookoła tak naprawdę.
Ale z racji, że uprawiam tu ekshibicjonizm emocjonalny to temat, który ostatnio nawiedza mnie przed snem to pocałunki. Wracają do mnie różne w snach, budzę się i potem myślę jakie były. Tyle ile osób na świecie, tyle różnych pocałunków. Namiętne, gwałtowne, dzikie, powolne, długie, krótkie, delikatne, brutalne. Zaczyna brakowac mi też seksu. Tak, nie wstydzę się tego powiedziec głośno. Gdybyśmy potrafili powiedziec sobie wprost czego nam brakuje bądź co po prostu lubimy, żyłoby nam się łatwiej i chodzilibyśmy mniej spięci. Zjednoczenia ciał, zespolenia dusz mi brak. Splecionych nóg, dłoni, języków. To nie tak, że chodzę i mnie nosi, bo nie mogę wytrzymac;) Po prostu brakuję mi połączenia. Nasza fizycznośc i zachowania w sytuacji intymnej często bywają mapą duszy. Po tym jak ktoś całuje, można wyczuc jego nastrój, to czy jest introwertyczny czy ekstrawertyczny, zły czy zadowolony, smutny. Język ciała powie nam co myśli głowa wcześniej niż jakiekolwiek słowo mówione. Wymyślanie wymówek by unikac bliskości to pierwsza oznaka rozpadu. Rozpadu uczucia, szczęścia, wierności czy lojalności. Zazwyczaj nie przynosi nic dobrego. Z racji, że język ciała nie jest ubrany w słowa, ignorujemy jego krzyk. Ignorujemy znaki, które pokazują, że zbliża się coś niedobrego. Boimy zapytac słowem co się dzieje, bo boimy się odpowiedzi, która zwali nas z nóg. Brakuję mi namiętności, nagości. W żadnym momencie nie jesteśmy przed sobą tak bezbronni, a zarazem odważni jak w łóżku, gdy pokazujemy każdy centymetr swojego ciała i duszy. Tego mi brakuję, poczuc czyjąś duszę pod sobą i nad sobą. Seks bez zobowiązań? Zastanawiam się czy jest dla mnie, miałam do takowego okazji parę niedawno. Świadomie bądź nieświadomie nie skorzystałam. Pójśc z kimś do łóżka i na drugi dzień udawac, że tej nocy nie było? To jedna z rzeczy na mojej liście: ciekawy co by było, gdyby… A więc, ciekawe czy potrafiłabym odłączyc duszę od ciała dla czystej przyjemności fizycznej. Jak myślicie?;) Przed chwilą usłyszałam bardzo proste, ale trafne i mądre zdanie: Orgazm kobiety zaczyna się w głowie. W mojej na pewno, nie odprężę się, nie oddam się, gdy oprócz pożądania, nie ma zaufania.
sobota, 8 stycznia 2011
miał na imię Lenovo...
Mój partner do dzisiejszego obiadu i każego dnia. Ma na imię Lenovo. Jest komputerem. Jakkolwiek żałośnie to brzmi.
Choc nie palę, to piosenka na dziś to Cigarettes:
http://www.youtube.com/watch?v=7kySyLh0Gtg
Siedzę sama w mieszkaniu mojej siostry. Ja mam zajęcia, a ona u teściów i mam je do swojej dyspozycji. Uciekłam od rodziny, rodziców, całego zamieszania jakie teraz tam panuje. Od historii porównywalnej z tą z filmów kryminalnych. Tak myślę, że jeśli faktycznie przyjdzie mi pożegnac się z marzeniami o samochodzie i podróżach i zamiast tego brat kredyt i kupowac mieszkanie, to jakoś sobie poradzę. Muszę. Ale nie mam sił się zmierzac z wszystkimi ciężkimi decyzjami jakie mnie czekają. Nie dziś, nie jutro, nie wczoraj. Bałam się, że rozpadnę się tutaj samotnie na kawałki i nie pozbieram i nie będę miała nikogo, kto by mnie posklejał, wsadził w pociąg i odesłał do domu. Tymczasem obudziłam się dzisiaj z chęcia walki z przeciwnościami.
Chciałabym jakiejś niespodziewanej, wielkiej, dobrej odmiany w moim życiu. Zgłosiłam się do konkursu na Blog Roku 2010 i potem pomyślałam, po co? Wielu z Was mi mówi, że będę im winna jednego laptopa, gdy wygram oby dwa, za to, że tak w siebie nie wierzę. No ale tak jest, nie wierzę:) Nie zastanawiam się, gdy pytacie czy się nie boję, gdy zostanę faktycznie zauważona i stanę się osobą publiczną i całe moje życie może runąc. Ja nie boję się tego, bo nie wierzę. A jak runie to mnie nie zaskoczy, bo nic w moim życiu ostatnio się nie buduje. Chciałam podziękowac wszystkim, którzy piszą ciepłe słowa i docierają do mojego serca, po tym, gdy ja dotarłam do niektórych z Was. To jest akurat piękna siła internetu:) W szczególności dziękuję Kawie_z_chili, że wyraziła chęc oddania na mnie głosu i jej ciepła słowa na jej blogu:) Wiem, że wielu z Was martwi się o mnie i jak się czuję. Ci, którzy wiedzą o co chodzi. Otóż nie, nie jest ze mną dobrze. Ale dziś? Stoję silnie na nogach. Tak jest po 15, a ja piję kieliszek wina. Ostatnimi dniami znów mam niezdrową chęc ciągłego sięgania po alkohol i czynic z butelki piwa, kieliszków wina czy whiskey z lodem zbyt dobrych przyjaciół by nie miec koszmarów i upijac myśli złe. Na dodatek łaczę to z niezdrową ilościa jedzenia. Ale cieszę się samotnością i chwilami dla siebie. Od ostatnich dni nadrabiam wszystkie filmy jakie chcę obejrzec. Nie muszę się zastanawiac czy komuś się spodobają, nie muszą szukac takich, żeby spodobały się komuś innemu. Oglądam co chcę i śmieję i się płaczę bez wstydu. Dziś na chwil parę wstąpiła we mnie energia. Niekoniecznie pozytywna, ale energia, żeby pracowac. W pracy dostaję 5 godzin więcej co daje prawie 2 etaty. Wszystko ze mną w porządku, boli tylko kiedy oddycham.
Boli tylko, kiedy żyję...
wtorek, 4 stycznia 2011
za młoda na starośc.
Jesus don't love me, no one ever carry my load
I'm too young to feel this old
Rozpoczynając słowami tej rozdzierającej duszę piosenki. Bo ja ostatnio chodzę i nie istnieję. Unoszę się ponad ziemią i mało co mnie cieszy. Niebyt. Mam po prostu dośc czucia. Sylwester minął pod znakiem alkoholu, który jakoś nie do końca chciał mną zawładnąc przez co nie zagłuszał myśli. Ciągłe przejmowanie się czy ktoś nie wymiotuję na podłogę lub czegoś nie zdemolował nie pomagało. Po północy schowałam się w pokoju i poszedł strumień łez.
Pani znów nie została wybrana, pani znów przegrała. Niech sobie już pani odpuści upokorzeń i przestanie walczyc o pierwsze miejsce.
I tak właśnie przestaję. Nie mam sił ani chęci zajmowac jakiegokolwiek miejsca w czyimś życiu, bo nic tylko ja muszę się starac.
Nie chcę mi się czekac na cokolwiek. Na pełnię życia czy szczęście.
Szczęście to tak naprawdę słowo, które wywołuje u ludzi największy smutek.
Dziś usłyszałam w pracy o 25letniej dziewczynie, która zmarła na raka.
Pomyślałam, że wcale bym się nie obraziła nie byc, już nie istniec.
Stałabym się w życiach innych tragiczną postacią, o której się potem mówi w biurach, pokojach nauczycielskich: biedna dziewczyna, nie zdąrzyła nawet życ.
Nikt by nie wiedział jak miałam na imię, ani jakiego rodzaju raka miałam, po prostu byłam kimś z opowiastki będącej przestrogą, która przypomina o ulotności życia.
Gdyby miało nie byc mnie dziś, jutro czy pojutrze nie byłabym zła.
Bo ja żyłam, kochałam do utraty tchu, płakałam i cierpiałam do ostatniej łzy
nienawidziłam, poznałam wszystkie smaki życia. Gdyby dano wam jeden dzień życia wiecie do kogo byście chcieli zadzwonic albo z kim go spędzic?Ja wiem, więc czasami myślę, że mogłabym umrzec chocby dzisiaj. Może brzmię dziś bardzo posępnie, ale w końcu według testu Enneagrama: "Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią." I z tym się całkowicie zgadzam;).
Szczęście to tak naprawdę słowo, które wywołuje u ludzi największy smutek.
Dziś usłyszałam w pracy o 25letniej dziewczynie, która zmarła na raka.
Pomyślałam, że wcale bym się nie obraziła nie byc, już nie istniec.
Stałabym się w życiach innych tragiczną postacią, o której się potem mówi w biurach, pokojach nauczycielskich: biedna dziewczyna, nie zdąrzyła nawet życ.
Nikt by nie wiedział jak miałam na imię, ani jakiego rodzaju raka miałam, po prostu byłam kimś z opowiastki będącej przestrogą, która przypomina o ulotności życia.
Gdyby miało nie byc mnie dziś, jutro czy pojutrze nie byłabym zła.
Bo ja żyłam, kochałam do utraty tchu, płakałam i cierpiałam do ostatniej łzy
nienawidziłam, poznałam wszystkie smaki życia. Gdyby dano wam jeden dzień życia wiecie do kogo byście chcieli zadzwonic albo z kim go spędzic?Ja wiem, więc czasami myślę, że mogłabym umrzec chocby dzisiaj. Może brzmię dziś bardzo posępnie, ale w końcu według testu Enneagrama: "Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią." I z tym się całkowicie zgadzam;).
Nie byc, albo zestarzec się w spokoju i samotności. Nie w szczęściu, po prostu bez powodów do płaczu i nerwów.
Dzieci dziś pracowały,a ja nagle spojrzałam na swoje dłonie. Były okropnie suche od kredy. Wyglądały niesamowicie staro. I to jedyne co poczułam, że czuję się tak staro jak te dłonie. I'm too young too feel this old. Nikt nie niesie mojego ciężaru.
Dzieci dziś pracowały,a ja nagle spojrzałam na swoje dłonie. Były okropnie suche od kredy. Wyglądały niesamowicie staro. I to jedyne co poczułam, że czuję się tak staro jak te dłonie. I'm too young too feel this old. Nikt nie niesie mojego ciężaru.
Dziś czuję się pogodzona ze swoim losem, a może zrezygnowana. Świadoma, że pewnegodnia mnie tu nie będzie, jak jeden z bohaterów jednego z moich ulubionych filmów, Lester Burnham:
"Nazywam się Lester Burnham. Tutaj mieszkam. To jest moja ulica. To jest moje życie. Mam 42 lata. Za niecały rok umrę. Oczywiście jeszcze o tym nie wiem. W pewnym sensie już jestem martwy."
"Mógłbym się mocno wkurzyć na to, co mi się przytrafiło,
ale trudno się wściekać, kiedy jest tyle piękna na świecie.
Czasem czuję się, jakbym widział je całe na raz,
a tego jest za wiele.
Moje serce rośnie niczym balon, który ma za chwilę pęknąć
a później przypominam sobie, żeby się odprężyć
i nie trzymać się tego kurczowo.
A wtedy przelatuje przeze mnie jak deszcz
i czuję już tylko wdzięczność
ale trudno się wściekać, kiedy jest tyle piękna na świecie.
Czasem czuję się, jakbym widział je całe na raz,
a tego jest za wiele.
Moje serce rośnie niczym balon, który ma za chwilę pęknąć
a później przypominam sobie, żeby się odprężyć
i nie trzymać się tego kurczowo.
A wtedy przelatuje przeze mnie jak deszcz
i czuję już tylko wdzięczność
za każdą chwilę mojego małego, głupiego życia.
Na pewno nie macie pojęcia, o czym mówię.
Ale nie martwcie się
pewnego dnia zrozumiecie."
Kończąc za to tą piosenką:
Na pewno nie macie pojęcia, o czym mówię.
Ale nie martwcie się
pewnego dnia zrozumiecie."
Kończąc za to tą piosenką:
You are my sweetest downfall, I loved you first.
Regina podobno skomponowała tę piosenkę, gdy rak jej chłopaka zaczął się rozrastac. Przez to porównała siebie i jego do Samsona i Dalili. Samson stracił swoją moc po tym jak Dalila obcięła mu włosy. Jedna z piękniejszych ballad miłosnych jak dla mnie.
piątek, 31 grudnia 2010
2010.
Nazwac ten rok kolejką górską byłoby zbyt trywialne. Jego nazwac się nie da. Czy był fatalny? Pełen wzlotów i upadków? Czy to ja mam tak naprawdę co narzekac? To 10 kwietnia zginęło 96 osób w katastrofie lotniczej, tym rodzinom dopiero musi byc ciężko, spędzac pierwszego Sylwestra bez matki, żony, męża, ojca, córki, syna. Tym ludziom, którym woda zabrała domy i do dziś ich nie mają. Są większe tragedie ludzkie niż moje złamane serce, prawda?
Przecież to był udany początek roku, wchodzę w swój folder "Zdjęcia" i przypominam sobie co się działo. Tyle wspólnych spacerów, dzielonych chwil, urodzin, świąt. Nie jeżdzę nad zalew, nie szukam wspomnień. Nie rozpamietuję. Potem przyszedł ten felerny dzień, w którym jeden telefon zrujnował mi serce, psychikę i portfel, prawie wątrobę..Jadąc samochodem zastanawiałam się czy nie przystanąc na przejeździe kolejowym. Przez Ciebie chciałam nie byc, nie życ. Tego nigdy nikomu nie wybaczam. Zmieniła mnie na zawsze, uczyniła silniejszą, bardziej dumną, świadomą swoich mocnych stron. Wakacje spędziłam na zapijaniu, odbijaniu się od dna przy upalnych temperaturach. Moja ukochana siostra wyszła za mąż, a tydzień później dobra znajoma. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. Pewnego lipcowego dnia ktoś pokazał mi jak to jest byc prawdziwie kochanym, jak to jest byc docenianym. Wracam tylko do tych chwil. Reszta jest tylko tłem. Nie wracam do złych momentów tego roku, bo one są niczym. Ludzie, którzy mnie zranili nie zasługują na uwagę. Przed Świętami dla spokoju sumienia chciała przeprosic i uzyskac przebaczenie. Przeprosiny przyjęte, wybaczenie to zbyt wielki wymóg.
W pracy uzyskałam wyższy stopień awansu zawodowego. Nikt tego ze mną nie dzielił, nikt nie pojął ile w to w pracy włożyłam i jak świetnie wypadłam na egzaminie. Dostałam znaczką podwyżkę, jestem z siebie dumna. Pracownicy bardziej szanują, mniej dokuczają. Dzieci są cudne, kradną serce każdego dnia.
Just gonna stand there and watch me burn? Tak sobie myślę o moich piosenkach roku, które mi towarzyszyły, odzwierciedlały najbardziej moje uczucia. Tak właśnie się czułam. Wy stoicie z boku i patrzycie jak się spalam, a zaraz potem tonę we własnych łzach. Brano, brano, zabierano, nie oddawano. Potem żądanie powrotu i żałowanie. Ja mówię NIE. Nie daję siebie nikomu, nie oddam za darmo, za nic, odrobinę uwagi, nie posłucham tęsknot serca. Nauczyłam się w końcu kochac siebie. To jest mój sukces tego roku. Nikt mi tego nie odbierze i tym podsumowuję swój rok. Kochaj siebie, a może pewnego dnia pokocha Cię ktoś inny. Wybierze Ciebie, nie tą, tamtą, nie zdradzi, zatroszczy się właśnie o Ciebie, bo czekała na Ciebie całe życie, ale o tym nie wiedziała, ale teraz już nigdy Cię nie puści..
Jak spędzam Sylwestra? Z przyjaciółkami, które są ze mną od zawsze u mnie w domu. Zrobimy sobie dobre jedzenie, pośpiewamy głośno, potańczymy, będziemy się smiac aż łzy nam popłyną i brzuchy będą bolec. O północy przytulimy się, powiemy jak bardzo się kochamy i podziękujemy sobie nawzajem, że jesteśmy. Po północy może pozwolę się pocałowac noworocznie, bo gdzieś niedaleko jest ktoś, kto tego chcę. Właśnie mnie. Dlaczego w Nowy Rok nie wkraczac z uśmiechem?
Tak więc dziś pijemy za błędy i sukcesy tego roku. Jeśli uważacie go za nieudanego to życzę Wam byście dziś spojrzeli na niego z dystansem, a na ten nadchodzący z nadzieją. Na przekór sobie, światu i wszystkim bawcie się, zapomnijcie o świecie. Na ten Nowy Rok wszystkiego co najlepsze;* ! I dziękuję wszystkim tym, którzy dzięki temu blogowi pojawili się w moim życiu, podtrzymywali na duchu, po prostu byli i są...Wy wiecie kim jesteście:) :*
wtorek, 28 grudnia 2010
kto tam? kto jest w środku?
Jest tam jeszcze ktoś prawdziwy?
Ludzie powinni miec okazję powiedziec co czują. Pocałunek, trzymanie za rękę, spojrzenia, seks nie są w dzisiejszym świecie już żadną formą zobowiązania. Ostatnio czuję się jakbym na czole miała wypisane " czaso-umilacz ". A ja szukam czaso-wstrzymywacza, który da ludziom chwilę się zastanowic nad tym, co wyprawiają. Szukają dowartościowania, rozrywki, uwagi? Wezmę od Ciebie co mi potrzebne, potem wrócę do domu do łóżka, gdzie druga jego połowa jest już zajęta. A ja do swojego, w którym czeka tylko kołdra.
Ludzie powinni miec okazję powiedziec co czują. Wszystkie te filmy, piosenki są powodem cierpień. Szukamy wzorców, usprawiedliwień, porad wszędzie gdzie się da. Na półkach księgarni mnóstwo poradników jak życ. Czy nawet tego już nie umiemy? Dlaczego potrafię tak płakac na filmie czy przy piosence, paru brzmieniach gitary, skrzypiec czy fortepianu? Bo ktoś wyśpiewał, zagrał, wypowiedział to, co ja czuję lub bym chciała by ktoś poczuł. Tak więc dziś po raz kolejny podcinam sobie żyły dźwiękami, słowami, które wypatrują zmiany w życiu, której pragnę.
Dlaczego nie mówimy, co czujemy? W sklepach mamy kartki na każdą okazję, które mają za nas wypowiedziec słowa . Dlaczego obcy mają wkładac nam słowa w usta? Dlaczego ludzie zamiast byc szczerymi wolą wstawic piosenkę na facebooka, która ma trafic do wybranej osoby? Ludzie zamiast powiedziec co ich interesuje, zamieszczą to w rubryce "zainteresowania". Zamiast powiedziec co czują, zamieszczą to w statusie lub zacytują kogoś, by zrobił to za nich. Dodamy zdjęcia z imprezy, by wyzwolic zazdrośc lub zainteresowanie. Wstępujemy do różnych grup, by pokazac nasze poglądy, poczucie humoru. Będąc w związku mamy obowiązek to zaznaczyc, bo druga połówka się obrazi. Mamy siebie oznaczac jak metki przy ubraniach albo bydło. A potem nagle zaboli, gdy status związku zmieni się na "wolna". Nikogo za to nie winię, bo właściwie, gdy nie mamy prawa lub sposobności to lepsza taka forma komunikacji niż żadna. Tak to my, dzieci facebooka. Sama nim jestem. Ale gdzie jest ktoś prawdziwy? Kto oprócz smsa, statusu czy zaczepki na facebooku powali na kolana prawdą?
Po prostu domagam się prawdy.
chciałabym móc zanurzyć głowę
w strumieniu twojej świadomości
bezpowrotnie
chciałabym przez judasze oczu
twoich łagodnych
spojrzeć
kto tam? kto jest w środku?
śpiewam żal
ciężar słów
które więzi krtań
w strumieniu twojej świadomości
bezpowrotnie
chciałabym przez judasze oczu
twoich łagodnych
spojrzeć
kto tam? kto jest w środku?
śpiewam żal
ciężar słów
które więzi krtań
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Święta z Nikim.
W tym roku święta spędzę z Nikim. Nikt masz bardzo ciekawe imię,wiesz? Nie widziałam Cię od 6 lat. W tym czasie zastępował Cię Ktoś. Święta w zeszłym roku wyglądały zupełnie inaczej. Dzisiaj wynosząc śmieci przypomniał mi się Ktoś, bo Ktoś kupił mi ten kosz, bo ja nigdy nie miałam czasu podjechac do miasta. O tej porze w zeszłym roku z Ktosiem pakowałam prezenty dla rodziny i byłyśmy wtedy naprawdę szczęśliwe. W pierwsze święto Ktoś siedział z nami przy stole i dzielił opłatkiem. W tym roku miejsce przy stole zajmuję Nikt. Nikt jest bardzo cicha. Na moje słowa odpowiada głuchym echem. Nie przytrzyma wstążki by pomóc zawiązac nią prezenty. Nikt nic mi nie podaruje. Nikt nie pomogła w zakupach świątecznych, nie wzięła na spacer po mieście. Nikt nie pojawi się w tym roku na Święta, bo nie istnieje. Choc Nikt jest okropnie chłodna, nie boję się jej. Nie jest mi potrzebna do rozniecenia minimalnej radości ze Świąt.
Czym lub Kim są dla mnie Święta w tym roku? To ta piosenka sięgająca dna mojej duszy, to ten płomień ze świeczki oświetlający klawiaturę. To ta duma, że wypłynęłam po drugiej stronie rzeki bez pomocy Kogokolwiek. To moje spojrzenie w górę na lampę uliczną i powolnie spadający śnieg, który uspokaja tęsknoty serca i przypomina, że tak jak błogo opada ten śnieg, tak moje życie powoli się uspokaja. Na co dzień ten śnieg mnie nie urzeka, bo utrudnia dojazdy do pracy i sprawia, że średnio raz na tydzień wpadam w poślizg:P Ale, gdy któregoś dnia wyszłam z pracy wykończona i zniechęcona, że trzeba będzie znowu odśnieżac autko, to znalazłam na nim kilka serduszek namalowanych palcami przez uczniów. Skradli mi serce i dodali kopa energii:) Małe gesty, małe szczęścia. Święta to namówienie taty by w tym roku obejrzał ze mną "To Właśnie Miłośc" w telewizji i jego końcowe stwierdzenie: piękny film córeczko. To wspomnienie jego łzy w oku, gdy w zeszłym roku oglądał ze mną Kevina Samego w Domu, to te chwile, które przypominają mi, że mnie kocha choc tak kiepsko się dogadujemy. Zasiądziemy przy stole Wigilijnym, cały dzień będziemy się kłócic i popędzac, mama będzie smutna, wieczorem wspomnimy zmarłych z rodziny i zrobi mi się znów piekielnie smutno. Sekundę, może dwie, będzie może nawet magicznie, po kolacji wszyscy rozejdą się w swoje strony i czar pryśnie. W Drugi dzień będziemy odliczac czas, by móc stwierdzic, że mama nie będzie zła, że otwieramy już whiskey;). Moje myśli już takie są, że wracają do przeszłości, więc na pewno obejrzę się na miniony rok i co pomyślę? Że był okropny, nieudany, pełen łez i rozczarowań? Zdradzona, zostawiona, porzucona, odzyskana, zepchnięta? Tak. Rozniecona, doceniona, zauważona, pocieszona, wsparta, przez kogoś kochana? Też. Rok zaczął się od planów wyprowadzki, zakończył na Niczym z Nikim. Ale jestem tutaj i stoję wysoko:). Mam dwie sprawne ręcę, więc prezenty zapakuję sama. Prezenty zawsze wybierałam sama, więc nie był mi potrzebny do tego Ktoś. Choc Ktoś mnie w tym roku nie przytuli i nie przyjdzie z życzeniami, to niespodziewanie puka do mnie ostatnimi dniami znów Nadzieja i dodaje sił i otuchy.
Wszystkim ludziom, którzy zostawiają tu ciepłe słowa,którzy są ze mną od początku, którzy pomagają mi poznawac siebie i tym, którzy konstruktywnie potrafią skrytykowac i skłonic do myślenia - chcę życzyc Wesołych Świąt z głębi mojego werterowego serducha:) Byście spędzili je w ciepłej, świątecznej atmosferze niezależnie od otaczającej Was rzeczywistości. Bo Święta to nie to, co możemy dotknąc, ale to, co możemy poczuc:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)