wtorek, 7 września 2010

odkrywanie.

"posiadanie dzieci przypomina odkrywanie nowych, niezwykłych pokoi w domu, w którym mieszkało się całe życie"

Wraz z początkiem roku szkolnego i poznaniem gromadki nowych dzieci ten temat do mnie wraca. Może nie każdy widzi w dzieciach niewinne i kochane istoty, które same nas coś uczą, pomagają odkrywac, czasem czuję jakbym odkrywała świat z nimi. Pierwszaki oprócz nauki potrzebują jeszcze dużo opieki wokół siebie ,a ja kocham ją dawac, gdy widzę, że któreś dziecko ma z czymś problem. Jest mała Klaudia, malutka, drobniutka, małe okularki, wygląda jak mała profesorka i jest tak grzeczna i słodka, że tylko ją tulic:) Dziś popłakała się, bo nie wiedziała jak trafic na lekcję informatyki. Jak durnie to zabrzmi, lubię takie chwile, w której dane mi jest uspokoic jakieś dziecko, zaprowadzic, pomóc niesc ciężki plecak, bo jej, uwierzcie, ważył więcej i był większy od niej:) Widziec ich późniejszy uśmiech i uspokojenie jest najbliższą formą macierzyństwa jaka mi jest dana. Wczoraj starsze dzieciaki czarnoskórego bohatera książki nazwali "makumbą". Dostały za to niezły wykład, tak samo jak nie powinny się wyzywac od Żydów, nie powinni obrażac nikogo ze względu na ich odmiennośc. Nawet jeśli dotarło to tylko do 5 zamiast 25 uczniów, dla mnie zawsze warto zwracac na takie rzeczy uwagę. Więc pierwsze dni pracy pozwalają mi odkrywac. Gdy zadaję dzieciom pytania, sama na nie odpowiadam, wspominam, analizuję, pracuję z nimi. Gdy słyszę od zadowolonych rodziców, że ich dzieci po powrocie do domu mówiły tylko o pani od języka angielskiego czuję, że dobrze wykonuję moją pracę:). Oby ten rok obfitował w tak beztroskie i pełne ciepła dni jak te pierwsze. Oczywiście zdarzają się już przypadki, że wyprowadzają mnie z równowagi aż chce się przeklnąc, ale tylko spokój może nas uratowac:)

Wczoraj obejrzałam też nieziemsko dołujący, ale piękny film o macierzyństwie. Bo właściwie film jest o tym, jakie macierzyństwo może byc ciężkie, a raczej niemożnośc posiadania dzieci i nieprzerwana walka o to by je miec. Zdanie proste, acz dobitne dla takich osób, gdy mowa o adopcji i całym tym skomplikowanym procesie, w moim wolnym tłumaczeniu:

W tych czasach wszystko jest ocenianie i poddawanie analizie, macierzyństwo powinno byc prostsze niż to wszystko.

Bo w tym filmie każda matka walczy o dziecko. Czy też utracone, czy jeszcze nienarodzone. I każdą z bohaterek ta walka zmienia. Ja wiem, że nie mam wielce jak walczyc w Polsce, dlatego zadowalam się swoją pracą i dialogami z dziecmi. Pytaniami typu: jakie święto lubicie najbardziej i dlaczego, wasza ulubiona zabawka, zajęcie?

Moje ulubione święto to Boże Narodzenie, nie przez prezenty, bo ich od dawna nie dostaję, ale dlatego, bo rodzina się zbiera, mogę zjesc barszcz z uszkami i poczuc tą jędyną w swoim rodzaju atmosferę ciepła nawet jeśli za oknem śnieg.

Ulubiona zabawka z dzieciństwa? W ten sposób dzieci dowiedziały się, że ich pani była chłopczycą, bo wolała klocki Lego, pistolety, samochody i latanie po drzewach:)

A wy? jakimi byliście dziecmi? :)

http://www.youtube.com/watch?v=H87uMXAQzjc

Film nosi tytuł "Mother and child" i dla tych, którzy lubią poświęcic wieczór na dobre kino, polecam :)

niedziela, 5 września 2010

inspiracja.

Ludzie czasami wydają się byc trucizną, która wchodzi Ci w krew. Im bardziej chcemy ją wypłukac ze swojego organizmu, by znów poczuc oddech wolności tym gorzej czuje się nasza dusza. Moja podświadomośc płata mi figle. Bawi się ze mną i męczy.
Włożyłam ją do małego pudełka. wcisnęłam głęboko i uczyniłam bezwartościową i nieistotną, by miec spokój w sumieniu. i gdy już mi się wydaję, że wypłynęłam po drugiej stronie brzegu, dowiaduje się o jej kolejnych niezrównoważonych akcjach. przekonałam się dobitnie, że z nią jest coś nie tak i mogę kompletnie zamknąc ten rozdział. teraz istnieje coś innego. ja się po prostu boję. boję się, bo nie wiem co ona może zrobic. boje się, że może narobic bałaganu w mojej pracy, w moim życiu, rodzinie. że ona jeszcze wróci i zniszczy mi życie. gdy śpię, nawiedza mnie w koszmarach i prześladuje swoją osobą już nie tylko w życiu, ale jak trucizna przebija się też w moje sny i podświadomosc, nieważne jak bardzo chce ją z siebie wyprzec.
Moim jedynym lekarstwem będzie czas. wiem to. znosiłam już tak wiele i czas zawsze pomagał. przyjdzie dzień kiedy to wszystko ucichnie, a ja obudzę się z uśmiechem, a nie kolejną obawą.
Chodziłam kiedyś  z podniesionym czołem.
wtedy pojawiła się A. i odebrała mi z 5 cm.
potem odeszła I. i zabrała ze 2 cm.
zraniłam L... a teraz zniszczyła mnie N. i odebrała kolejne 5 centymetrów.
Każde to upokerzenie sprawia, że maleję. Więc tak, boję się kolejnego cierpienia, bo kolejna osobista porażka utnie mi tym razem kolana.
To co naprawdę chciałam opisac to moje uzależnienie i lekarstwo jednocześnie. Paradoksalnie.
Jestem uzależniona od świata filmu i seriali. Zwłaszcza od jednego. Chirurdzy. To on zainspirował kolejną notkę. Oglądam go teraz po raz kolejny. Powtarzam sobie 5 serię, bo jest pełna inspirujących sytuacji i słów. Kocham do niego wracac. Dlaczego? Może to się wydawac banalne i niskie. Jednak w każdym z tych bohaterów widzę częśc siebie. Jednego dnia jestem ciemna i pokręcona jak Meredith. Innego jestem zamknięta w sobie z podniesionym czołem jak Cristina. Innego dnia mam ochotę beczec i wylewac serce jak Izzie. Wszyscy ci bohaterowie są w jakiś sposób złamani i walczą każdego dnia nie tylko o życie innych, ale i też o swoje. Nie zawsze wygrywają, ale swoimi walkami inspirują moje. wywołują śmiech i łzy.
ludzie mówią, że jestem wrażliwa, bywam wręcz nadwrażliwa, złośliwi mówią, że przewrażliwiona.
Wczoraj jadąc samochodem widziałam kotka bez jednej łapki, który kulał. Odruchowo krzyknełam: o jeju biedny kotek, i miałam ochotę stanąc i go przytulic i wziąc do siebie. zawsze mam ochotę naprawiac każdą złamaną istotę.
czasem zapominam o sobie. czasem robię to świadomie, bo czasami lepiej zając się kimś innym, byle nie sobą.
Jeszcze 2 lata temu myślałam, że nie znoszę kawy, dziś patrzę w gorący kubek kawy i zachwycam się jej zapachem i smakiem.
Zawsze można coś zmienic w życiu.
I macie rację, każdy ma swoje głębokie wnętrze. Każda szara myszka. niektórzy z tym wnętrzem są pogodzeni, a inni walczą każdego dnia.

Kończąc słowami z Chirurgów:

" Kości się łamią 
Organy pękają 
Tkanka się rozdziera 
Możemy zszyć tkankę, naprawić szkody, uśmierzyć ból... 
Ale kiedy życie się nam rozpada, 
Kiedy MY się załamujemy...
Nie ma w tym nauki, nie ma twardych reguł.
Musimy wyczuć naszą drogę po omacku "

sobota, 4 września 2010

z dnia na dzień.

zaczął się nowy rok szkolny, dla mnie nowy rok.
zwykle wakacje były okresem depresyjnym, wprawiającym mnie w nadmierne, żałosne kontemplowanie nad swoją marną egzystencją bez żadnych sukcesów.
Tymczasem okazało się, że jestem jedyną nauczycielką, która przyszła przygotowana na swoje lekcje, coś powycinałam, pokolorowałam, namalowałam. dzięki czemu nowi uczniowie mnie pokochali, a starzy chcieli tylko przytulac.
Zgłasza się Alicja i pyta: ja mam tylko jedno pytanie, czy mogę panią przytulic? oczywiście, że tak. przytuliła mnie gromadka dwudziestu. serce się rozpłynęło.
ale sympatie mają swój koszt. często przypłacany krzykiem i brakiem głosu. bo u dzieci sympatia nie idzie w parze z ciszą i szacunkiem. nad tym ciągle pracuję. mimo wszystko mam chęci się ulepszac. a to już chyba coś.
dziś pożegnałam przyjaciółkę , która wyleciała na rok do francji, jak na nauczycielkę nauczania początkowego przystało zrobiłam jej kartkę wyrobioną z głębi mojego serca. wcześniej poszłam sobie po piwko i popcorn i obejrzałam coś dobrego. wracając zauważyłam moją sąsiadkę. widzę ją często. nie wiem nawet jak ma na imię. wiem, że jest ciut starsza ode mnie i pracuję w papierniczym. wiem, że jest typową szarą myszką. wiecznie nosi kitkę, nie maluje się, nie ubiera się wyzywająco ani drogo. wiem, że jest nieśmiała i zawsze uśmiechnięta w pracy i że nie ma nikogo. widzę ją jak wraca późno z pracy z głową przechyloną na bok z siatką w ręku. I zawsze zadaje sobie pytanie : czy ona tyle się nad sobą zastanawia? może jest po prostu szczęśliwa i nie potrzebuje oceny i akceptacji  innych? ani uwagi mężczyzn? jej uśmiech wydaje się jakby wystarczył jej za wszystko.
czasami myślę, że chciałabym wieśc takie proste życie. po prostu. z dnia na dzień.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Life is wasted on people.


"Kiedy rozum zdolny jest pojac,co sie wydarzylo,rany w sercu sa juz zbyt glebokie"...?!

wysyłasz niepodpisane smsy jak dzieciak i potem się do nich nie przyznajesz
teraz żałujesz?
Ja Ci mówię: pierdol się!

nie mam nic więcej do powiedzenia
Ludzię są żałośni.
Life is wasted on people.
Tracę życie, uczucia, pieniądze, całą siebie na ludzi. For what?
Za co? za nic!
Za cholerną złosc, zgorzkniałosc głęboko w przełyku, flakach i naiwnym sercu.

sobota, 14 sierpnia 2010

Twoje oczy lubią mnie i to mnie zgubi...

Siedzę z laptopem na kolanach w nie swoim pokoju, ale czuję się jakbym była u siebie.
Jakby to mógł byc mój dom, jeśli tylko pozwolę siebie kochac miłością na którą naprawde zasługuję.
Bo dziś wstała, poszła do sklepu i zrobiła mi śniadanie, a teraz siedzi w pracy, a niedługo jadę po Nią i idziemy na grilla. Wysprzątałam jej mieszkanie, bo lubię robic coś dla kogoś..
Twoje oczy lubią mnie i to mnie zgubi...
Bo cierpię właśnie na pewną przypadłośc.
Tęsknię i maniakalnie myślę o ludziach, którzy zranili mnie najbardziej
Za tymi, którzy traktowali mnie bardziej przedmiotowo, jako dodatek do swojej osoby niż jako partnerkę.
Tak jakbym miała zakodowane, że nie zasługuję na nic lepszego i dobrze czuję się tylko w związku, w którym to ja daję więcej i kocham bardziej, bo wtedy nie mam sobie nic do zarzucenia.
Czy to faktycznie prawda, co powiedziała moja dobra blogowa koleżanka:), że właśnie takie jesteśmy?
Ze łatwiej byc w takim związku, bo wtedy nie żyjemy w wyrzutach sumienia, że ktoś daje nam wszystko, a nam to nie starczy i cały czas myślimy o kimś innym?
Możliwe, że mam szansę na coś wyjątkowego i prawdziwego.
Na kogoś, kto będzie kochał miłością jaką sobie wymarzyłam
Będzie patrzył i dotykał ze szczerością
Gdy ostatniego wieczoru tak na mnie patrzyła, wzdychała, a ja w powietrzu mogłam poczuc, że w jej oczach jestem kimś wyjątkowym, to się popłakałam. Nie mogłam przestac...
A ja nie mogę się przestac bac, że ja nie pozbędę się tej części siebie, która nie potrafi tego przyjąc, bo nie jest do takiego stanu rzeczy przyzwyczajona.
Ale obiecałam sobie tym razem przestac.
Przestac tęsknic do ludzi, którzy wyrwali mi serce, by zniszczyli szansę na prawdziwe szczęście
Dziś idę na grilla z kimś, kto bardzo chce bym tam była i poznała bliskie osoby.
I ja bardzo chcę tam byc
Może to początek czegoś dobrego...

sobota, 7 sierpnia 2010

złamane istoty.

Kiedyś oglądałam film Winged Creatures, który opowiada o tym
jak strzelanina wpływa na grupę ludzi, którzy byli jej świadkami i ją przeżyli
to tramautyczne przeżycie wpływa rozmaicie na każdego z bohaterów
jedni milkną
inni wierzą, że są wybrańcami losu
inni zwracają się ku Bogu
jeszcze inni nie potrafią o tym mówić i zamykają się w sobie wprowadzając w obłęd
inni skupiają się na paru szczegółach, które widzieli podczas strzelaniny
ptak, krzyż, szczęśliwa siódemka
i to sprawia, że sama się zastanawiam
jak każda trauma i cierpienie wywołuje u ciebie falę uczuć
od nienawiści, złości, poczucia niesprawiedliwości, po spókoj, pogodzenie, może nawet wybaczenie
bo, gdy ja cudem uniknęłam wypadku
adrenalina czy zdolnosc działania szybko w stresie, że nie uderzyłam w tamto drzewo, w tamten znak i samochód tylko wylądowałam w rowie
długi czas zastanawiałam się nad tym
dlaczego ja?
dlaczego ja?
czy to ma jakieś znaczenie?
dlaczego ja żyję, kiedy inni umarli?
czy to zachodzące wtedy słońce było Bogiem, który sprawował nade mną piecze?
tak samo jak ci bohaterowie nie mogłam, nie potrafiłam z nikim podzielić się tym co we mnie
czy każdy z nas ma jakiś plan?
gdzieś tam dla nas zapisany
czy to my sami go tworzymy swoimi iluzjami i przypuszczeniami?
szukamy czegoś, co nami rządzi, by życie bolało mniej
więc patrzymy na motyla, słuchamy śpiewu ptaka, szumu wiatru i się zastanawiamy czym to wszystkim jest
czy wszystko ma swoje ustalone znaczenie i wartość od początku istnienia czy to my tą wartość przypisujemy, czasem wyolbrzymiamy, by wytłumaczyć sobie nieszczęścia, które nas napotykają?
ja wiele takich wymówek w swoim życiu szukałam i się do nich odwoływałam
zadawałam wiele pytań
dlaczego akurat ja? dlaczego akurat my?dlaczego akurat ty?
gdy zmarła babcia
parę miesięcy później odeszła następna
i tego samego roku Rafał zginął w wypadku
nie dostałam się na studia za pierwszym razem
odeszła ode mnie największa miłośc
wszystko tego samego roku
co to miało wszystko znaczyć?
to,co to ze mną zrobiło nikt nie jest w stanie ogarnąć, bo każdy wszystko przeżywa na swój sposób
wiem jedno
że ludzi w tym filmie rozumiem
rozumiem ich potrzebę uciekania się do czegoś, by na nowo odnaleźć sens życia kiedy jakaś trauma nam udowodniła jego bezsens

Mówi się, że człowiek powinien uczyc się na błędach, wyciągac wnioski na przyszłośc
jesteśmy tylko ludźmi i zawsze powielamy schematy
Zresztą, ja już nie chcę się uczyc
Chcę wieczności z kimś u boku. Takie nic, a tak wiele. A może miłośc jest jedną z najmniej trwałych w wieczności i szukamy nie tam, gdzie trzeba?

Pain is something that forces us to grow,
Maybe I don't want to grow...

piątek, 6 sierpnia 2010

"ja sobie sam poradzę, mam dośc swoich marzeń"

"the world is too fragile for people to be untrue,
there's too much at stake and life is too short for lies
and you're the worst kind of person in the world cause you've wasted my heart, my time..."

ilu osobom mogłabym to powiedzieć, ile osób mogłoby takie słowa wymierzyć we mnie?
właściwie to nie pytanie, to stwierdzenie.

bo tak, świat jest zbyt delikatny na bycie nieszczerym
za dużo mamy do stracenia, a życie jest za krótkie na kłamstwa
i taka osoba jak N. jest najgorszą osobą na świecie, bo zmarnowała moje serce i czas.
Nie rozumiem jak mogą tacy ludzie istniec
Nie pojmuję, że istnieją tacy jak ja, którzy się na to nabierają
Dlatego nadal dopadają mnie momenty takiej złości jak ta
jestem nieziemsko wkurzona na nią
za to, że chodzi, oddycha i istnieje i to w moim mieście i moich lokalach i śmie witac się z moim rodzeństwem
że to ja muszę się zmierzac z upokarzającym pytaniem matki i brata : dlaczego N. się już nie pojawia? czemu nie była na ślubie i nawet telegramu nie wysłała?
I to ja muszę wymyślac upokorzający mnie powód, dlaczego nagle zniknęła, dlaczego nie będzie się już pojawiac i z jakiego niby powodu przestałam ją lubic i nie jestjuż moją "Znajomą"
to, zamiast prawdy.
Jednak staram się nie dac nienawiści, by jeszcze ona mnie nie zniszczyła. Ostatnio śniłam jak spotykam ją w pubie i rzucam nią o ścianę i po prostu sprawiam fizyczny ból.
Nie chcę stac się jeszcze bardziej zgorzkniała przez kogoś, kto nawet nie zasługuję na uczucie nienawiści i jakąkolwiek uwagę.
Wystarczy, że straciłam zaufanie do ludzi i ich słów, wiarę w wielkie czyny, gesty i uczucia i teraz muszę małymi kroczkami uzdrawiac siebie sama.
I tak jestem z siebie dumna jak spędzam te wakacje. Normalnie, corocznie miałam tzw. wakacyjną depresję. za dużo czasu równało się zbyt częstemu rozważaniu na temat swojej płaskiej egzystencji. Tego roku staram się z niej korzystac. Wychodzic ile się da, usmiechac ile się da. Choc nigdzie nie wyjechałam, oszczędności wydałam na wesela, to było warto, bo daaawno się tak nie bawiłam.

Jesteśmy skazani na tęsknoty naiwnego serca
wypijemy tą śmiertęlną kroplę
i będziemy kochac aż zaczniemy krwawic
a potem znowu rozpadnę się na kawałki

Więcej niż pewne, że znowu zatracę się kiedyś dla kogoś i będę cierpiec, albo to ja tym razem kogoś zranię...

poniedziałek, 26 lipca 2010

cisza, ja i czas.

Trochę czasu musiało minąc zanim tu zasiądę i coś napiszę. Właściwie nadal nie wiem co mam pisac. Mam mówic o tym jakie życie jest przewrotne? Jak zdolnośc człowieka do kłamstw jest przerażająca? Jaki człowiek potrafi byc głupi, gdy potrzebuje miłości?
Miejsca by mi nie starczyło, gdybym miała spisac wszystkie uczucia i wydarzenia ostatnich tygodni. Koniec końców, okazało się, że był ktoś inny. Żadne "nie czuję już tej radości", po prostu był ktoś inny. Za dużo przepraszania i brania winy na siebie, a ja wiem, że to oznacza zdradę. I tak się okazało, że byłam okłamywana od ponad roku. A właściwie cały ten związek był jedną wielką fikcją. Tym czym chciałam wierzyc, że jest. Nigdy więcej nie pozwolę miłości zaślepic mojego rozsądku i nie będę uciszac swoich instynktów tylko dlatego, że bardzo chcę z kimś byc. Powinnam miec na czole wytatuowane "idiotka". Jednak postanowiłam nie dawac się złości jak tylko potrafię. Nie dawac się gorzkim smakom słów, jakie chcę wykrzykiwac. Stac się kompletną pesymistką nie wierzącą ani jednemu człowiekowi. Bo to, co na pewno następuję teraz, to kompletny brak zaufania do ludzi. Planowac z kimś życie, by na drugi dzień powiedziec, że to koniec. Kto tak robi? Ludzie bez serca, skrupułów, sumienia, a przede wszystkim dojrzałości emocjonalnej. W przypływie emocji, pragnienia czegoś prawdziwego i wielkiego dałam się ponieśc na wody przeszłości. Przyniosły mi one parę pięknych dni i chwil zapomnienia. Przypomniały mi czym jest miłośc i jak powinna ona wyglądac. Jednak znowu wdarła się rzeczywistośc i usłyszałam, że jestem tylko przyjaciółką. Nie żałuję jednak tych chwil, bo uświadomiły, czego powinnam szukac, jeśli pewnego dnia się na to zdecyduję. Choc zabolało to podwójnie to nauczyło mnie kolejnej lekcji.
Czasami zastanawiam się czy miłośc w ogóle istnieje. Czy to tylko wytwór naszej wyobraźni i ogromnej chęci bycia potrzebnym i kochanym. Tak wielu ludzi nie ma pojęcia czym jest miłośc. Często wmawiamy sobie, że ktoś posiada dane cechy, ignorujemy wady, bo tak bardzo chcemy, żeby to było to. Miłośc to czasami siła sugestii. Nigdy więcej czegoś takiego. Nigdy więcej dawania całej siebie, bez niczego w zamian. Czemu ludzie tylko biorą? Ja mam tyle do ofiarowania, ale nie dam już tego nikomu póki ktoś nie pokaże wystarczającego zaangażowania i stabilizacji emocjonalnej. Nigdy więcej popaprańców i ludzi zamkniętych w sobie. To tylko zostawia miejsce na mnóstwo kłamstw..
Dziś  chodzę z głową podniesioną i korzystam z dni mi danych. Zapełniam czas spotkaniami z ludźmi, których zaniedbywałam. W weekend był ślub mojej ukochanej siostry i zabawa trwa do dziś. W sobotę wybieram się na kolejne wesele. I tak zabawa w życie trwa. Człowiek, gdy wraca do bycia singlem widzi dopiero ile ludzi go pragnie i się interesuje. Ja jednak nie chcę nikogo. Czas na siebie, poukładanie sobie swojego wnętrza samodzielnie, a nie łatanie dziur w sercu kolejnymi emocjami i uniesieniami.  Czas na polubienie siebie i zaakceptowanie własnych błędów. Wiem, że gdy będę chciała i będę gotowa to kogoś znajdę. Teraz jednak tylko cisza, ja i czas.

wtorek, 6 lipca 2010

the trouble with love is...


Ludzie przeżywają dwie najbardziej pamiętne chwile swojego związku
Pierwszy i ostatni pocałunek.
Tego ostatniego zwłaszcza nie zapomnę..

Całkiem możliwe, że przez jakiś czas będę monotematyczna. Teraz już wiem, że to definitywny koniec. Głupia spotkałam się z Nią, gdy mnie poprosiła jak była pijana. I jak to pijany człowiek, narobiła mi nadziei, dotykała, całowała jakby nigdy nie przestała kochac, powiedziała, że kocha i potrzebuje w moim życiu, by na drugi dzień znowu nie odpisywac na smsy, które wymagają uczuc, jak to nazwała. Wczoraj spotkałyśmy się po raz ostatni. Czysta formalnośc...
"Już nie wrócimy do siebie, trudno mi było podjąc tę decyzję. Nie jestem już szczęśliwa, ta radośc wygasła, nigdy nie byłoby tak jak kiedyś".
Ja nigdy Jej nie wybaczę, że się nie starała. Nie starała walczyc o Nas, o te 2 wyjątkowe lata. Ze znowu wybrała łatwiejsze wyjście zamiast walkę i próbę zmiany. Znowu zatrzasnęła przede mną drzwi zamiast ze mną rozmawiac i dac sobie pomóc. Myślałam, że trafiłam na najbardziej normalną i kochaną kobietę świata i tak było, ale nie pomyślałam, że koniec końców zabraknie jej dojrzałości. Mówiłam sobie, że będę walczyc, chocby nie wiem jak to bolało, bo warto, ale teraz już nie mam siły.
To jak ją kocham nie są w stanie wyrazic żadne słowa
To jak będzie mi jej brakowac
To jak cierpię nie da się przełknąc, dlatego wymiotuję.
Przestanę pic, ale nie mogę też nic zjeśc. Plus taki, że znowu schudnę z nerwów.
Dziś boli mnie całe ciało, choc wiem, że to wina pogody, to nie da się zauważyc, że ból ciała wyraża ból duszy.
Łzy nie przestają płynąc, jakaś szalona częśc mnie wierzy, że coś się jeszcze odmieni.
Kiedyś ta nadzieja umrze, ta miłośc umrze, łzy wyschną, wiem to. Podnosiłam się nie raz, ale nie mówcie mi dziś, że przyjdzie lepsze jutro, bo dziś w nie nie wierzę. Nie wierzę w ludzi, nie wierzę w miłośc, nie widzę przyszłości, tylko przeszłośc.
"przepraszam, nie chciałam Cię skrzywdzić, zasługujesz na kogoś lepszego" - jak ja nienawidzę takich słów.. 


Miłośc może byc milionem nieziemskich rzeczy
Przynosic tyle radości
Setki róż, diamentowych pierścionków
Marzeń na sprzedaż i bajek
Sprawi, że usłyszysz symfonię
I chcesz by słyszał ją cały świat
Ale tak jak narkotyk, który Cię zaślepił
Zrobi z Ciebie głupka za każdym razem

Problem z miłością jest taki, 
że rozerwie Cię od środka na strzępy
Sprawi, że serce uwierzy kłamstwu
I miłośc stanie się silniejsza niż twoja duma
Problem z miłością jest taki, 
że nie obchodzi ją jak szybko spadasz
i że nie potrafisz nie krzyknąc
A i tak nie masz nic do powiedzenia

Jestem smutniejsza, ale i mądjrzejsza
Przysięgłam, że nigdy nie będę już kochac
Przysięgłam, że moje serce już nigdy nie będzie potrzebowac naprawy
Przysiegłam, że miłośc nie jest warta takiego cierpienia
A potem słyszę jak znowu woła moje imię

Za każdym razem, gdy patrzę wstecz myślę, że już wiem wszystko
Ta sama historia wiecznie się powtarza
Ja stojąca w ulewie
Nieważne co zrobię
Rozedrze moje serce na pół

czwartek, 1 lipca 2010

lukrowana fikcja.

Dziś była dobra noc
Upiłam się do tego stopnia, że wytrzymałam do rana bez żadnego snu
Nie śniłam znów żałośnie o tym, że do mnie wracasz i mnie przepraszasz
Nie martwcie się, nie piłam sama, były urodziny mojego ojca i zdałam
na nauczyciela kontraktowego
Ale właśnie tym się teraz głównie zajmuje
piciem
To co czuję, co chcę powiedziec...
Złamałaś mi serce
Złamałaś mnie
Upokorzyłaś mnie
Poniżasz mnie za każdym razem, gdy nie odpisujesz na poważnego smsa
Nie ma chwili, gdy zostaje sama, żebym nie zaczęła ryczec
Przez co czuję się głupio i żałośnie, bo Ty pewnie potrafisz z tym życ
Ja nie potrafię poradzic sobie z faktem, że po raz kolejny ktoś odebrał mi wiarę w miłośc
Straciłaś moje zaufanie i szacunek
Sprawiłaś, że nasze ostatnie 2 lata to lukrowana fikcja
Wszystkie listy w szafie, Twoje słowa, to słowa bez pokrycia
Wszystkie uśmiechy i spojrzenia złapane na zdjęciach to chwilowe zapomnienie
Zabrakło Ci dojrzałości emocjonalnej? Nie wiem, bo nie rozmawiasz ze mną
Ale wygląda na to, że byłaś zakochana w byciu zakochanym, a nie we mnie
I dopóki tego nie pojmiesz następną swoją kobietę też zostawisz z tego samego powodu
Kocham Cię i nienawidzę
Gardzę Tobą i pragnę Cię jednocześnie
Miewam szalone myśli
Stoję na ulicy i czekam na najszybszy samochód
Tego Ci nie wybaczę
Nigdy nie pojmiesz co ze mną zrobiłaś
Kwestia czasu, kiedy matka zauważy, że się już nie pojawiasz
i będę musiała się zmierzyc z tym pytaniem i będę musiała skłamac
nie móc znowu powiedziec jak cierpię własnej matce
wszyscy znajomi Cię znają, każdy polubił i nikt nie wierzy
i też non stop padające pytania, dlaczego? to nie ja powinnam na nie odpowiadac
Gdy pomyślę sobie, że to Ty próbowałaś mnie zdobyc, że zrezygnowałam ze związku poprzedniego i wybrałam szczęście z Tobą
Jeszcze bardziej tego nie pojmuję
Nie pojmuję jak już nie możesz zobaczyc we mnie niczego, co kochasz?
W podświadomości gdzieś bałam się, że zrobisz ze mną to samo, co z Karoliną
Bo nie jestem już zakazanym owocem?
Bo to już jest nudne?
O to chodzi?
Tyle pytań, zero odpowiedzi
Dlatego upijam myśli złe by nie prześladowały mnie